30 paź 2016

Tangle Teezer Salon Elite - szczotka do włosów

Kilka lat temu, w sieci a dokładnie w blogosferze pojawił się wysyp opinii o kultowej szczotce Tangle Teezer. Zapewne duży procent użytkowników posiada ten bestseller? Ja wraz z wiekiem nie ulegam pokusom, choć nie powiem, że byłam bardzo ciekawa tego sprzętu. Otóż, mój Tangle Teezer Salon Elite trafił do mnie nie tak dawno za pośrednictwem sklepu internetowego ladymakeup.pl . Postanowiłam  przetestować oraz sprawdzić o co tyle szumu.


O szczotce
Tangle Teezer Salon Elite to profesjonalna szczotka do włosów zaprojektowana przez brytyjskiego fryzjera Shaun Pulfrey. Innowacyjny kształt i elastyczność ząbków, pozwala na szybkie i bezbolesne rozczesywanie suchych i mokrych włosów. Ergonomiczna rączka doskonale przylega do dłoni, zapewniając komfort i wygodę pracy. Nie ciągnie splątanych kosmyków, czesze delikatnie i cicho zapewniając gładkie i lśniące włosy. Produkt dostępny w 7 wariantach kolorystycznych.

Moje włosy są średniej długości, całkowicie proste. Nie tak dawno na głowie gościła fryzura typu lob, natomiast po kilku dobrych miesiącach włosy odrosły i straciły swój wygląd przypominający przedłużonego boba. Na chwilę obecną nie zamierzam włosów obcinać. Są po prostu zwyczajnie proste, jak drut, rosną sobie swoim tempem. Nie jestem też osobom, która poświęca im dużo czasu (bo zazwyczaj cały czas mi go brakuję). Jeśli chodzi o szczotki to też nie jestem wybredna. Byleby dobrze rozczesywała włosy, zarówno na mokro i sucho, nie puszyła ich, nie wyrywała ani nie elektryzowała.


Szczotka dostępna jest w 7 wariantach kolorystycznych. Lubię kontrastowe kolory dlatego zdecydowałam się na model w tonacji fioletowo-różowej. Co do dizajnu bardzo podoba mi się zestawienie takich kolorów. Szczotka zbudowana jest z plastiku, łatwo będzie można ją umyć. TT Salon Elite ma kształt opływowy, dobrze leży w dłoni a także dostosowuje się do kształtu głowy. Wierzchnia warstwa szczotki jest chropowata, przez co nie rysuje się. Dodatkowo widnieje na niej napis "TANGLE TEEZER". Ząbki szczotki są sylikonowe, podwójne, nieco ostre, ale nie ranią skóry głowy, wręcz przeciwnie możemy nią wykonać masaż głowy. 

Szczotka bezproblemowo rozczesuję, a wręcz prześlizguje się przez moje włosy (na sucho i na mokro), nie plącze ich ani nie wyrywa. W szczotce pozostają pojedyncze włosy, ale to chyba rzecz normalna, że włosy i tak wypadają. Nie zauważyłam też by włosy elektryzowały się. To bardzo fajny i przydatny gażdżet, nie tylko do użytku własnego, ale świetnie sprawdzi się jako upominek na przykład pod choinkę. Taką szczotkę możemy nie tylko podarować swojej przyjaciółce, ale też małej dziewczynki, która ma długie i niesforne włosy do rozczesywania.


Sama Anwen Anna Kołomycew w swoim poradniku dla początkujących włosomaniaczek pt. "Jak dbać o włosy" w podrozdziale Akcesoria do czesania, opisuje zalety stosowania szczotki Tangle Teezer "Jest to zdecydowanie mój ulubiony przyrząd do czesania włosów i nie zamieniłabym go na żaden inny [...]". 

Jeśli jeszcze nie macie poradnika Anwen to polecam! Znajdziecie w nim mnóstwo porad dotyczących pielęgnacji włosów. Dla takiego laika jak ja poradnik idealny. Książkę zakupiłam w ubiegłym roku w księgarni Matras.



Nie wierzę, że szczotka wystarczy mi na lata, bo jak wiadomo wszystko kiedyś się kończy, w tym przypadku zużywa. Nie mniej jednak nie jest aż tak droga abym nie mogła zakupić kolejnej sztuki. Przydała by mi się jeszcze wersja do torebki! 

Lubicie, macie, polecacie? Ile Wasze szczotki wytrzymały?


27 paź 2016

Golden Rose Longstay Liquid Matte Lipstick /#06-07/

Oprócz lakierów do paznokci mam też słabość to pomadek do ust! W swoich zbiorach dużo ich nie mam, może łącznie wszystkich ich będzie około 15 sztuk. Ostatnio moje serce podbiły i nadal podbijają pomadki marki Golden Rose. Są tanie, mają bogatą gamę kolorystyczną a jakościowo są naprawdę niezłe. Pierwszą płynną matową pomadkę z numerem  07 zakupiłam już na przełomie marca - kwietnia, kiedy to pojawiły się po raz pierwszy na naszym rynku. W niedługim czasie szybko dołączyła przepiękna czerwień z numerem 06. I tak właśnie wygląda mój duet o którym chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć. Czy jestem z nich zadowolona? Jak zawsze mają swoje plusy i minusy, zapraszam do przeczytania pełnej recenzji.



Płynne pomadki matowe dostaniemy w 12 kolorach, mam nadzieję, że producent kosmetyków pomyśli nad wypuszczeniem kolejnych kolorów. Ja zaś wybrałam dwie z nich:

# 06 - pomadka w kolorze czerwonym, utrzymana w ciepłej tonacji,  nieco malinowa też poniekąd pomidorowa, matowa

# 07 - neutralny róż z drobinkami, które na ustach są słabo widoczne, ale są


Pomadki mają wygodny, miękki aplikatory (gąbeczkowy, taki jak w przypadku błyszczyków), za pomocą których bez użycia konturówki możemy swobodnie obrysować kontur ust. Nie mniej jednak należy zwrócić uwagę podczas aplikacji by nie nałożyć zbyt dużo produktu. Pomadki mają bardzo przyjemny zapach - waniliowy. 

Kolory są mocno napigmentowane i dają pełne krycie już przy pierwszej, cienkiej warstwie. Konsystencja produktu jest lekka i przyjemna. Pomadki szybko zastygają  i tworzą  na ustach 100 % matu!

Mimo matowego wykończenia nie zauważyłam by pomadki wysuszały usta. Nie dają też uczucia lepkości. Skład wzbogacony został o witaminę E oraz olej z awokado, co sprawia, że usta są nawilżone i odżywione.

Jedną z nich poddałam kilkugodzinnym testom. Wesele to idealny czas na sprawdzenie pomadki jak na prawdę sprawdza się przez tyle godzin. Mój skromny mejkap powstał już o godzinie około 15 i musiał przetrwać co najmniej do godziny 3 - 4 nad ranem. W ten czas wskoczyłam w pomadkę 06 czyli przepiękną czerwień. Jak dla mnie bardzo odważny kolor, ale na takie okazję można zaszaleć. 
Pomadka utrzymywała się praktycznie cały czas, dopiero podczas spożywania posiłków zaczęła się zjadać od środka. Wyglądało to nieco jak ombre na moich ustach. By nie wyglądać dziwnie dołożyłam cieniutką warstwę pomadki i było nadal przez kilka godzin bardzo dobrze. Podczas demakijażu całość usunęłam płynem Garniera.


Nie jestem dobra w robieniu zdjęć ustom, ale coś tam wyszło, co prawda z telefonu, bo aparatem nie potrafię zrobić dobrego zdjęcia. Zwyczajnie jest za duży a moje ręce za małe xD
Zdjęcia być może poznajecie, pochodzą z mojego Instagrama @antii_ecosmetics

/ numer 07/

/numer 06/

Pomadki możecie kupić w sklepach goldenrose lub u ladymakeup.pl w takiej samej cenie :)

Jeśli szukacie dobrej i niedrogiej pomadki to polecam LONGSTAY by Golden Rose! A może już zaopatrzyłyście się w matowe pomadki GR lub innej firmy? Koniecznie dajcie znać, które numery polecacie!:) 


19 paź 2016

B. Loves Plates ♥ B.08 Feather Fever + testowe mani Colour Alike & B.Love Plates B. a Cozy Blanket & B. a Cashmere Coat

Hej! Zapewne już większość z Was widziała jedną z najnowszych płytek B. Love Plates, czyli ósmą, piórkową płytkę zwaną B. 08 Feather Fever, na moim blogu jeszcze jej nie pokazywałam, zatem dzisiaj zapraszam Was na recenzję płytki (lecz nie najnowszą, bo jak wiecie pojawiła się już 9 płytka Spooky Halloween - edycja limitowana). W drugiej części tego postu pokażę również mani wykonane za pomocą wzorów pochodzących właśnie z tej płytki oraz lakierów do stempli z  kolekcji Hello Autumn Colour Alike i B. Love Plates - dwóch zielonych: B. a Cozy Blanket & B. a Cashmere Coat. Zapraszam do przeczytania, obejrzenia :)


Piórkowe propozycje cieszą się dużą popularnością, dlatego super, że Ania zdecydowała się taką właśnie płytkę zaprojektować. Do tej pory motywy piórkowe pojawiały się w nie wielu płytkach czy też naklejkach, zatem idealnie, że mamy całą piórkową płytkę.

Płytka zawiera 14 wzorów całopaznokciowych, dwa duże pióra oraz 6 małych piórek, czyż płytka nie jest urocza? Jakościowo płytka wykonana jest bardzo dobrze, a wzory odbijają się bez zastrzeżeń.

Jak zawsze płytka na odwrocie zawiera logo firmy oraz jej wierzchnia powierzchnia pokryta jest niebieską folią. Wymiary wzorów całopaznokciowych nie uległy zmianie, są takiej samej wielkości jak w pozostałych płytkach projektu B. Love Plates.

Tradycyjnie, wzory postanowiłam przerzucić na kartkę papieru wykorzystując do tego lakiery z nowej kolekcji Hello Autumn, przeznaczonych do stemplowania i wyszło coś takiego.

Wykorzystane kolory to:

B. a Fallin  Leaf - bordowy z drobnymi drobinkami

B. a Cozy Blanket - zielony też z zawartością delikatnych drobinek

B. a Rainy Mood - niebiesko, granatowy, swoją premierę już miał na blogu, o TUTAJ



Duże piórka odbiłam stemplem gigantem B. Love Plates <3 Może na zdjęciu wygląda na niewielki stempel, ale na prawdę jest ogromny :)




***

A na koniec mój testowy manicure. Wykorzystałam do tego dwóch lakierów B. a Cozy Blanket oraz B. a Cashmere Coat. Moim tłem jest ulepszona wersja Sinnerki czyli Sinner Lady 2.0, którą możecie obejrzeć TUTAJ. Oba lakiery utrzymują się w tonacji zielonej. Żółte ciapki to tint z p2.


B. a Cashmere Coat, który trzymam w ręku na powyższym zdjęciu jest w chłodnym odcieniu zieleni. Lakier zawiera drobny shimmer, który najbardziej widoczny jest w buteleczce. Kolor idealnie sprawdzi się też w zdobieniach zimowych. Od razu skojarzył mi się z choinką :)

B. a Cozy Blanket to jaśniejszy odcień zieleni, który podobnie jak jego poprzednik zawiera drobinki widoczne w buteleczce. Przy użyciu tego gagatka, warto dokładnie zabezpieczyć skórki, gdyż moje niestety zafarbował. B. a Cozy Blanket trzymam w ręku na dwóch ostatnich zdjęciach a odbite nimi wzorki to dwa skrajne paznokcie, chyba już zdążyłyście zobaczyć, który to który :)



B. a Mysterious Fog | B. a Cozy Blanket | B. a Fallin Leaf | B. a Rainy Mood
B. a Chestnut | B. a Cashmere Coat
***
Lakiery i płytki dostępne na colorowo.pl i aukcji allegro B. Love Plates

18 paź 2016

Colour Alike & B. Loves Plates Hello Autumn 2016 - B. a Chestnut

Brązowy lakier do stempli wcale nie musi być nudny i kojarzyć się tylko z jesienią. Bo jak to mówią: "bo dziewczyny lubią brąz" ale czy wszystkie? Nie mniej jednak to bardzo przyzwoita i ciekawa propozycja od Colour Alike & B. Love Plates, która wchodzi w skład jesiennej kolekcji Hello Autumn. B. a Chestnut to niby zwykły brąz, a dokładniej jest odcieniem gorzkiej czekolady z delikatnie połyskującymi drobinkami, które są widoczne tak na prawdę tylko w buteleczce. Zobaczmy jak się sprawdzi na paznokciach. Zaczynamy :)


Moją bazą jest przepiękny lakier ILNP Pink Mimosa, który pokazywałam dwa posty wstecz, o TU. To połyskujące tło świetnie współgra z moim dzisiejszym bohaterem B. a Chestnut. Wzór pochodzi z Ani płytki B. 07 Beauty of Simplicity. O lakierze B. a Chestnut chyba nie muszę zbyt dużo pisać ani zachwalać. Widać to gołym okiem, że lakier jest mocno napigmentowany, wyraźny i odbija się rewelacyjnie, nawet przy takich drobnych, cienkich wzorach jak ten.



B. a Mysterious Fog | B. a Cozy Blanket | B. a Fallin Leaf | B. a Rainy Mood
B. a Chestnut | B. a Cashmere Coat
Lakiery i płytki dostępne na colorowo.pl i aukcji allegro B. Love Plates

16 paź 2016

Colour Alike Sinner Lady 2.0 - nowa wersja

Pamiętacie lakier holograficzny Sinner Lady produkcji Colour Alike? Właśnie nie tak dawno wyszła jego nowa, ulepszona wersja! Myślałam, że poprzednia wersja była świetnie naholowana, ale mogę Wam śmiało powiedzieć, że ten to jest dopiero mega petarda! Holograficzny efekt widać tutaj gołym okiem, a w świetle sztucznym bądź w słońcu to dopiero daje po oczach. Szkoda, że od razu taka wersja nie mogła wyjść. W wersji  2.0 pyłek holograficzny jest znacznie większy i bardziej widoczny.


Lakier kryje już przy dwóch warstwach. Pachnie i szybko wysycha. Warto nałożyć na niego top coat, który nabłyszczy paznokcie i doda tafli połyskującej, bo takiego wykończenia po pomalowaniu mi brakuję. Ciekawa jestem czy skusicie się na nową wersję czy pozostaniecie przy 1.0 ?

Pierwotna wersja Sinner Lady KLIK.


 Lakiery możecie kupić na stronie colorowo.pl

 
BLOG DESIGN BY Antiii