27 gru 2012

O mascarowym bublu - Rimmel Scandaleyes Show Off

Miałam o tym nie pisać i nie psuć sobie ponownie nerw, ale napiszę ... Nie wiem czy pamiętacie mój październikowy haul kosmetyczny , w którym pokazałam mój nowy nabytek m.in. tusz do rzęs Rimmel'a Scandaleyes Shof Off. Gdy zobaczyłam szczoteczkę, w postaci sylikonowej różdżki zapragnęłam, a do tego ładne opakowanie w moim ulubionym kolorze fuksji, a marką nie pogardzę bo także ją bardzo lubię, ale ... no właśnie ALE - zapraszam do dalszej części postu.



Tusz wpadł do rossmanowskiego koszyczka za całe 22 zł i 39 groszy. Dużo nie kosztował, czemuż miałabym go nie kupić. Ucieszona, nie testując wcześniej zabrałam na wyjazd. I tu okazał się straszny ZONK. Dlaczego? Bo kupiłam STARY, ZESCHNIĘTY tusz, którym nie da się malować :| 
Co najważniejsze, tusz nie stał w szafie Rimmela, także ciepło świateł raczej nie dostawało się ... Tusze znajdowały się na osobnym stojaku, z którego ten tusz wyciągnęła, wzięłam pierwszy lepszy ze środka.


Dla jasności: łatwo jest nam rozpoznać nowy i stary tusz. Świeżym tuszem zwyczajnie nie da się malować tak od razu bo jest za świeży, a ten po prostu jest zeschnięty i się kruszy, nawet nie można go wybrać ze środka bo zachowuje się tak jakby tam nic nie było!

Będąc na zakupach w drogeriach nie mam zwyczaju odkręcać tuszy lub innych kosmetyków i sprawdzać czy produkt jest świeży czy też nie ...

Szczerze powiem, zawiodłam się ... Gdyby nie to, że wyrzuciłam paragon bo nie mam zwyczaju ich przetrzymywać, pewnie poszłabym walczyć o wymianę.

Gdybym miała stworzyć listę bubel roku to na pewno na tej liście ten tusz znalazłby się.

Macie ten sam problem z tym tuszem?

28 komentarzy:

  1. Ja zawsze otwieram i patrze czy szczoteczka nie jest krzywa i czy wlasnie tusz nie jest wyschniety, tego nigdy nie mialam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja nie paczę, nigdy:/

      Usuń
    2. Bo właśnie przez takie 'paczenie' tusze wysychają. Nie paczę i ja. Czekam na amerykańskie rozwiązania z tuszami w zalaminowanych opakowaniach.

      Usuń
    3. I tu jest takie błędne koło. Niektóre otwierają by zobaczyć i biorą ze sobą, a inne odkładają i nacinają się inni... Ja też nie otwieram. Ale będę teraz bardziej uważać, by trzymać paragon.

      Usuń
  2. ojej :/ to miałaś pecha, no ale nie powinno coś takiego mieć miejsca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też tak mi się wydaje, szkoda że akurat na mnie to trafiło :P

      Usuń
  3. Ja właśnie go dostałam pod choinkę razem z płynem do demakijażu w komplecie. Mam na dzieję, że mój będzie mi dobrze służył...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. koniecznie daj znać, ciekawa jestem ...

      Usuń
    2. też dostałam go w zestawie. Oby z moim nie było tak jak z Twoim tuszem...

      Usuń
  4. dlatego ja zawsze zaglądam przed zakupem;/ raz tez już się nacięłam i po prostu jak już decyduje się na zakup to odkręcam i zaglądam bo wiem, że go wezmę jeśli będzie ok, a jeśli jest zeschnięty to moje odkrecenie już i tak mu nie zaszkodzi.

    OdpowiedzUsuń
  5. oj to kiszka... Ale może sam produkt jest ok, tylko drogeria dała ciała... Albo najzwyczajniej w świecie miałaś tego dnia pecha...

    OdpowiedzUsuń
  6. Tusze na te stojaki zawsze są wyciągane z szafy więc nie są świeższe ani mniej sfatygowane. Ja zawsze sprawdzam bo nie raz się już nadziałam na "testowany" kosmetyk :(

    OdpowiedzUsuń
  7. To jest właśnie najgorsze w tuszach. Trzeba jednak sprawdzać je : )

    Pozdrawiam : )

    OdpowiedzUsuń
  8. mam go ale jeszcze nie używałam

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakis czas temu rowniez i w moje rece wpadl ten tusz. Co prawda nie byl wyschniety ale wrazenia na mnie nie zrobil zadnego...

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja zaczęłam sprawdzać świeżość produktu przed zakupem. Również nie kolekcjonuję paragonów i nie chciałabym się natknąć na nieprzyjemną niespodziankę...

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja nie patrzę do środka, bo sama nie chciałabym dostać starego. Ale zawsze staram się patrzeć, czy opakowanie jest całkiem dokręcone i nieubrudzone :) do tego tusz, który kupuję ma zazwyczaj naklejkę w miejscu zakręcania :))

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja zawsze sprawdzam. Używam go już dosyć długo (już mi się kończy) i jestem z niego zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie tak dawno kupiłam dwa tusze Rimmela w Rossmannie, które były wyschnięte na wiór, po drugiej takiej akcji podziękowałam tej firmie i szafę Rimmela omijam szerokim łukiem. Nie wiem czy to wina klientek, które wszystko otwierają, czy złego przechowywania. Mimo to ja się zraziłam i przykro mi, że Ciebie spotkało to samo :|

    OdpowiedzUsuń
  14. Zachęcona reklamą też kiedyś kupiłam ten tusz i również się rozczarowałam. Był beznadziejny. W ogóle nie dało się nim malować. Miałam wrażenie, że jest wysuszony i nie dało się go nanosić na rzęsy. Najgorszy tusz jaki miałam, nie polecam.

    OdpowiedzUsuń
  15. bardzo fajną ma szczoteczkę :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja też nigdy nie zaglądam do środka tuszu w sklepie. Kurczę...szkoda, jakby nie patrzeć trochę kosztował :(

    OdpowiedzUsuń
  17. Powiem szczerze, że właśnie przez takie posty jak ostatnio w Rossmannie kupowałam tusz, to kazałam pani przy kasie otworzyć i sprawdzić jak to w środku wygląda.

    OdpowiedzUsuń
  18. hehs nie dostałas zeschniętego tuszu, one tak po prostu mają. Ten model jest taki suchy i niby ma się nie kruszyć, a jednak to robi...

    OdpowiedzUsuń
  19. też dostałam takiego suchara.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz, zapraszam ponownie :-)
Ps. MÓJ BLOG TO NIE MIEJSCE NA REKLAMĘ!

 
BLOG DESIGN BY Antiii