6 maj 2013

Denko marzec - kwiecień 2013

W ubiegłym roku na blogu ecosmetics po raz pierwszy zaczęły pojawiać się posty typu projekt denko. Nie mniej jednak na jakiś czas musiałam zrezygnować z denka. Prawdę mówiąc nie miałam gdzie przechowywać pustych opakowań, dlatego też zazwyczaj lądowały w koszu. W ostatnim czasie zachomikowałam zbyt dużą ilość kosmetyków, a co lepsze chciałam wszystkich na raz używać i zrobił się straszny bałagan, jednym słowem misz masz. Postanowiłam wykorzystać część starszych, zalegających kosmetyków w łazience i oto tym sposobem powstało dwumiesięczne denko. Myślę, że następne denka będą również tak bogate.


  1. Balea szampon z rozmarynem i melisą do włosów normalnych z tendencją do przetłuszczania się. Kosmetyk ładnie pachnie, tak lekko ziołowo. Jego plusem jest wydajność, dosyć długo używałam za   czym  skończyłam, a włosy wspomnę że mam długie. Wydaje mi się, że to właśnie ten szampon przesuszył końcówki moich włosów. Miło było używać, ale na pewno nie kupię go ponownie, na kolana nie powalił.
  2. Ziaja maska do włosów zniszczonych - Intensywna odbudowa ceramidy. Dobra, łagodna maska za niewielkie pieniądze. Kosztuję ok. 7zł i starcza na długo. Pisałam o niej TU.
  3. Receptury Babuszki Agafii, Drożdżowa maska do włosów na porost. Tą maskę można zaliczyć do kultowych kosmetyków do pielęgnacji włosów. Jedni ją chwalą, drudzy nie. Krzywdy mi nie zrobiła, była całkiem przyjemna w użytkowaniu, lecz na kolana nie powaliła. Ponownie nie kupię. Przetestowałam, zużyłam do końca i tyle. Więcej chwil pielęgnacyjnych z tą maską nie przewiduję. Więcej możecie przeczytać TU.
  4. Stapiz Sleek Line maska regenerująca do włosów z jedwabiem i wyciągiem z pestek słonecznika.     Z tą maską znam się od 2011 roku i już wtedy zdążyłam ją bardzo polubić. Po pierwsze dobrze działa na moje włosy. Są lśniące, gładkie, nie elektryzują się, łatwo rozczesują. Zapach ma słodki, roznoszący się po całej łazience. To już zużyte kolejne opakowanie tej maski i pewnie nie ostatnie. Możecie przeczytać o niej kilka słów jako moją pierwszą z pierwszych recenzji na blogu TU.
  5. Eva Natura Herbal Garden tonik do twarzy pielęgnacyjny z ekstraktem z czerwonej koniczyny. Nie podrażnia, dobrze tonizuje i to mi tak na prawdę wystarczy, a i twarz się po nim tak szybko nie świeci. Produkt zachęcił mnie do ponownego kupienia i nie wykluczam że tak się nie stanie. Ostatnio mam sentyment do powrotów kosmetyków wcześniej sprawdzonych. Więcej TU.
  6. Organiczny hydrolat z liści porzeczki czarnej. Zapach nie specjalny ale działanie odpowiada mi. Oczyszcza skórę twarzy, nie przesusza i nie powoduje wyprysków. Z chęcią ponownie zakupię.
  7. Alverde żel do mycia twarzy z algami cera normalna i mieszana. Skoro produkty do włosów tej marki są świetne to czemu żel miałby się nie sprawdzić? A jednak! Jeśli chcecie się dowiedzieć dlaczego mi nie przypasował to zachęcam TU.
  8. Balea kremowo oliwkowy żel marula proteiny mleka. Idealnie nawilża ciało. Dobrze myje. Jego formuła żelowo - kremowo- oliwkowa mogłaby występować w nieco innych nutach zapachowych, bardziej łagodnych i mniej słodkich. Mimo, że sprawdził i sprawdza się bardzo dobrze [ tak bo kupiłam dwa opakowania] ponownie nie kupię, z względów takich że chcę coś innego przetestować, ale jeśli ktoś zainteresowany odsyłam TU.
  9. Balea żel pod prysznic czekoladowo - figowy. Pięknie pachnie, uwielbiam kosmetyki które mają nutę zapachu figi. Żel ma bardzo rzadką konsystencję, co nie do końca ten fakt mnie uszczęśliwił. Czułam jakbym rozrobionym żelem z wodą się myła a nie żele, do tego nie zauważyłam żeby nawilżał skórę itd, ale za taką cenę warto wypróbować i na pewno skuszę się jeszcze na inne zapachy.
  10. Bielenda Happy End krem do rąk i paznokci ochronny. Polubiła i polecam, więcej TU.
  11. Mariza płyn do higieny intymnej łagodzący. Już po pierwszym użyciu stwierdziłam, że się nie polubimy i tak się właśnie stało. Konsystencja bardzo rzadka, jakby płyn był rozcieńczony z wodą, ale w sumie to jest płyn, a nie żel więc jego konsystencja jest wytłumaczona. Ma wygodną buteleczkę z pompką. Ponownie nie kupię.

A Wam jak idzie zużywanie?

10 komentarzy:

  1. Maskę ze Stapiza bardzo lubię, ostatnio skończyłam litrowe opakowanie i na razie daję moim włosom od niej odpocząć :)
    mam ochotę na drożdżową maskę rosyjską, w końcu pewnie ją zakupię ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. porządne denko, sporo zużyłaś, gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam tych kosmetyków, ale maski z Ziaji mnie ciekawią :)

    OdpowiedzUsuń
  4. koniecznie musze kupic ten szampon Balea rozmaryn i melisa :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię tonik Eva Natura :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ah, jak ta Balea kusi ;) szkoda, że nie mam do niej dostępu.
    Eva Natura seria Herbal Garden bardzo dobrze się sprawdza, uwielbiam żel do mycia twarzy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja się własnie zawsze widząc "denko" zastanawiam, gdzie ludzie to wszystko trzymają. :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Od dawna mam ochotę na ten żel z Balea właśnie w tej wersji :P Dla mnie żel ma myć, a nie nawilżać, od tego mam balsamy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wow, sporo zużyć. Mi nie idzie aż tak dobrze. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Moje kwietniowe denkowce czekają na zrobienie im pamiątkowych zdjęć.
    Żel Balea z figą mnie zaciekawił.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz, zapraszam ponownie :-)
Ps. MÓJ BLOG TO NIE MIEJSCE NA REKLAMĘ!

 
BLOG DESIGN BY Antiii