11 mar 2012

Marokańskie złoto w płynie. Arganis Cosmetics Olejek do masażu pobudzający - recenzja gościnna

Jakiś czas temu przesłałam Zoili produkt do przetestowania i napisania recenzji gościnnej. Tym produktem był olejek do masażu pobudzający Arganis Cosmetics z Maroko Sklep. Zobaczmy, co napisała ...


Włosi mają swoje oliwki, Marokańczycy owoce arganii żelaznej. Oliwki są coraz bardziej popularne zarówno w kuchni, jak i kosmetyce. Czy przybysze z Afryki zrobią równie zawrotną karierę? Biorąc pod uwagę co raz większą popularność wyciągu z arganii (np. Bielenda wypuściła jakiś czas temu arganową linię kosmetyków), to istnieją spore szanse.
Bohaterem dzisiejszej notki będzie olejek, który ma ulżyć zmęczonym nogom. Co wspólnego ma ów olejek z marokańskimi „jagodami”. Zawiera wyciąg z arganii w składzie.
Co pisze o nim dystrybutor?


„Olejek ten gwarantuje odciążenie dla zmęczonych nóg.
Łagodzi on zmęczenie nóg, aktywuje krążenie krwi i rozprasza skutki zmęczenia.Jest  bardzo efektywny, gdyż działa cały dzień, pozwalając odpocząć i zrelaksować się twoim nogom. Dzień po dniu twoje nogi staja się lżejsze. Poprawia on przy tym krążenie, walczy z pękającymi naczynkami.”

Zanim rozprawię się z obietnicami, warto skupić się na technicznych szczegółach. Olejek zamknięty jest w butelce o pojemności 100 ml z pompką. Butelka jest przezroczysta- można kontrolować zużycie (a to lubię). Opakowanie jest plastikowe, dzięki czemu nie ma ryzyka, że je stłuczemy i zaleje nas tłustość.
Olejek mnie zaskoczył, bo... wcale nie jest bardzo tłusty! Nauczona doświadczeniem oliwek dla dzieci, spodziewałam się oblepiającego smalcu. Tymczasem olejek jest dość... suchy. Z pewnością nie uzyskamy nim śliskiej, tłustej warstwy. Dla mnie jest to zdecydowany plus, bo nie lubię czekać aż kosmetyk się wchłonie.
Kolejną kwestią, o której warto wspomnieć kilka słów, jest zapach. Nie należę do fanek zapachów leśnych, bo te chemiczne zawsze kojarzyły mi się z toaletą. Olejek ma jednak zapach prawdziwych igieł z nutą mentolu. Zapach nie utrzymuje się na skórze.
Jako człowiek w gorącej wodzie kąpany, oczekuję od kosmetyku efektu już, teraz i natychmiast. Pierwsze, co zrobiłam, gdy dostałam olejek w swoje niecierpliwe łapki, to posmarowałam nogi. Myślałam, że uczucie ciężkości minie, jak ręką odjął. Rozczarowałam się, bo nie poczułam nic, nawet dającego złudną ulgę, uczucia chłodu. Ponieważ jednak staram się kosmetyki oceniać rzetelnie, często daję im 2,3,..., 35 szansę. Olejku używam od miesiąca. Co zauważyłam? Po pierwsze nawilżenie. Mam problem z suchymi łydkami i kolanami... a właściwie to już nie mam :D. Olejek bardzo dobrze działa na moją skórę. Co do redukcji zmęczenia... Z czasem zauważyłam, że po przyjściu do domu moje nogi nie wyglądają jak pnie drzew i nie pulsują. Ale na efekt trzeba było troszkę poczekać. Dystrybutor wspomina o wzmocnieniu naczyń krwionośnych. Ciężko jest ocenić tę obietnicę, ale... nieco pod kolanem miałam popękane naczynka. Po miesiącu masażu części poniżej kolan zauważyłam, że paskudy są dużo mniej widoczne.




Krótko podsumowując: jest to kosmetyk dla wytrwałych. Jeżeli oczekujecie natychmiastowego efektu, możecie się rozczarować.

Skład: glycin soya oil, prunus armeniaca, argania spinosa, cupressus sempervirens, menthe piperita, cedrus atlantica, pinus pinaster, vitamin E

Cena: ok. 45 zł/100 ml
Dostępność: sklep internetowy- Maroko Sklep
Ocena: 4/5


Dziękuję Zoili za wyczerpującą recenzje :)

3 komentarze:

  1. Ciekawy ten olejek, zwłaszcza interesujące jest jego działanie na popękane naczynka bo mam takie na udzie.

    OdpowiedzUsuń
  2. troszkę wygórowana cena taniej można kupić te zwykłe indyjskie olejki

    OdpowiedzUsuń
  3. ja właśnie przystąpiłam do testów oleju araganowego sote, może będzie miał lepsze działanie:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz, zapraszam ponownie :-)
Ps. MÓJ BLOG TO NIE MIEJSCE NA REKLAMĘ!

 
BLOG DESIGN BY Antiii